Obudziłam się rano bolała mnie głowa była gdzieś 4:55. Wstałam pomyślałam "co się dziś ze mną dzieje" ale później przypomniałam sobie o pracy. Była jakaś 6:00 wiec pojechałam. Nikogo nie było tylko ja i moje myśli. Po godzinie 6:25 przyszła Dorota był bardzo moim przyjściem.
- Co tu robisz tak wcześnie? - zapytała się mnie
- Nie wiem
-Jak to ? Agata co się z tobą dzieje ostatnio, bo mam przeczucia, że coś złego - zapytała
- Dorota ja nie wiem coś się ostatnio ze mną dzieje: nie mogę spać ani jeść - powiedziałam ze smutkiem
- Agata może pójdź do lekarza
- Nie wiem zobaczę
Po tej rozmowie rozeszłyśmy się do gabinetów. Po jakiejś godzinie przyszedł Marek (szczególnie go nie lubiłam był jakiś taki dziwny). Gdy przyszedł zwołał zabranie (jak pod koniec każdego miesiąca). Nie mogłam się na nim skupić. Kiedy to zauważył specjalnie poprosił mnie po powtórzenie tego co powiedział. Ja oczywiście się wyparłam i poszłam do gabinetu. Zorientowałam, że mam rozprawę za godzinę i, że muszę się śpieszyć więc spakowałam się i wyszłam. Była to wiosna więc jadąc do pracy myślałam, że w końcu spotkam tego jedynego. Po drodze wpadłam na dość nie wysokiego blondyna
- Bardzo przepraszam - powiedziałam i nagle zaczerwieniłam się
- Nie to ja przepraszam nie zauważyłem pani
- Pan też jest prawnikiem ? - zapytałam od czapy
- Tak pochodzę z Krakowa - odpowiedział
- O boże zaraz spóźnię się na rozprawę - nagle przypomniałam sobie o rozprawie
- To może później się spotkamy ? - zapytał nagle
- Oczywiście - odpowiedziałam i odeszłam
Po wygranej rozprawie wyszłam z sali i nagle poczułam, że ktoś mnie klepie po ramieniu. Oczywiście był to on
- Witam panią w tym pośpiechu zapomniałem się zapytać o pani imię
- A ja pana
- No tak ja mam na imię Mikołaj Kowalik
-A ja mam na imię Agata Pszybysz - lekko się zaczerwieniłam
- No to pani Agato może zejdziemy do kafejki którą nie dawno otworzyli ? - zapytał się mnie i pocałował mnie w rękę
- W sumie możemy nie mam żadnych zajęć do godziny 15:00
- To dobrze się składa bo ja tak samo mam
No i poszliśmy do takiej miłej kafejki za rogiem. Było miło aż w końcu zaproponował mi żebyśmy przeszli na 'ty'. Zgodziłam się nie dość, że był przystojny to jeszcze uprzejmy. Z każdym dniem się do siebie przybliżaliśmy on mnie odbierał z kancelarii. Kiedy powiedziałam wszystko Dorocie była strasznie uradowana. Nie wiem dla czego ale była i to mnie przerażało. Lecz Marek cały czas patrzył się na mnie z pod miny byka. Byłam ciekawa o co mu chodzi więc pewnego dnia weszłam do jego gabinetu
- O co ci chodzi - zapytałam ze złością
- Mnie - udawał że nic nie wie
- Tak patrzysz się na mnie jak byś chciał mnie za chwilę zabić
- Ok powiem o co chodzi po prostu nie chce żeby jacyś obcy faceci przychodzili do kancelarii - powiedział ze złością
- Ale Mikołaj nie jest obcy ja go bardzo dobrze znam - nagle krzyknęłam
- I co z tego a ja nie i nie lubię takich sytuacji gdy przyprowadzasz kogoś kogo nitk nie zna - zaczął się denerwować Marek
- To żeby ci tak nie przeszkadzać twojej świadomości może ja opuszczę kancelarie co ? - palenłam nie potrzebnie
- Przecież ja ciebie nie trzymam wracaj sobie do swojego Mikołajka
- A żebyś wiedział. Po tych słowach wbiegłam do swojego gabinetu z płaczem i zaczęłam się pakować tylko wykonałam telefon do Mikołaja o nowinie że będę z nim pracować on tylko się ucieszył i powiedział mi że za chwilę przyjedzie. kiedy zabrałam swoje że czy akurat przyjechał Mikołaj. Gdy wychodziłam wpadłam na Dorotę ona się bardzo zdziwiła ale nic nie powiedziała tylko żebym poczekała
- Co ty robisz
- Ja wyprowadzam się Marek mnie wyrzucił
- Jak to?
- Po prostu nie życzył sobie obecności Mikołaja a jak jego nie ma to mnie też żegnajcie
Po patrzyłam na Dorotę która zalewała się łzami. Gdy tylko zamknęłam drzwi to usłyszałam jak Marek kłóci się z Bartkiem i Dorotą ale mnie to nie obchodziło. Gdy zobaczyłam Mikołaja od razu zapomniałam o sprzeczce z Markiem i wróciliśmy do domu. Spędziliśmy całą noc razem. Nad ranem obudził mnie Mikołaj bo musieliśmy zameldować mnie u niego w kancelarii i domu. Kiedy weszłam do budynku wszyscy pytali się Mikołaja o mnie a jak się dowiedzieli to się ucieszyli i od razu mnie polubili. Byłam uszczęśliwiona, że mam super chłopaka i świetną prace. Nagle sobie przypomniałam że to samo przydarzyło rok temu. Kiedy Mikołaj to zauważył to podszedł do mnie ukląkł i przy wszystkich mi się oświadczył. Byłam w szoku zgodziłam się nie pewnie. Minął dzień wpadłam jak bomba do kancelarii (byłej).
- Dorota wychodzę za mąż - krzyknęłam do niej
- To super a za kogo ? - zapytała ze zdziwieniem
- Za Mikołaja
- Ale wy się tak długo nie znacie
- I co z tego ja go kocham a on mnie więc ....
- No dobra dobra a mogę zostać druhną?
- Oczywiście
- Ok tylko powiem że się zwalniam żeby spędzić z tobą czas
- Dobra to ja czekam w poczekalni
Gdy wyszyłam z gabinetu wpadłam na Marka wymieniliśmy się tylko wrogimi spojrzeniami.
- Marek ja wychodzę z Agatą - powiedziała Dorota
- A po co ?
- Ona .......... - spojrzała na mnie jakby chciała mu powiedzieć przytaknęłam
- Co ona ?
- Ona wychodzi za mąż i chce z nią spędzić trochę czasu a po za tym nie mam nic do roboty
- O to życzę szczęścia ja nie długo żenię się z Marią
- To pa
- Hej - przegnałyśmy się i wyszłyśmy. Spędziłyśmy cały dzień na za kupach. Kiedy wróciłam Mikołaj porwał mnie do łóżka i znowu spędziliśmy noc w swoich objęciach. Nad ranem musieliśmy jechać do pracy. nie mogłam wytrzymać ciszy w samochodzie więc zaczęłam byle jaki temat. Na tą rozmowę poświęciliśmy dożo czasu gdy nagle wyjechał nam zza rogu tir i walnął w nasz samochód dalej nic nie pamiętam. Nagle obudziłam się a obok mnie siedzieli Marek i Dorota.
- Hej co się stało ? - zapytałam nie pewnie
- Agata ty żyjesz - krzyknął Marek
- Agatko nic ci nie jest - zapytała ze zdumieniem Dorota
- Nie nic a co z Mikołajem - zapytałam lecz była cisza nagle przerwał ją Marek
- Przykro mi o tym mówić ale on nie żyje - oznajmił mi to chodź wiedziałam że w głębi duszy się cieszy
- Jak to? - zapytałam z niedowierzaniem
- Przykro mi ale to prawda co mówi Marek. Mikołaj nie przeżył operacji - powiedziała ze smutkiem Dorota
- To nie możliwe - nadal nie wierzyłam co oni mówią
- Niestety - powiedział Marek i wyszedł
- Marek poczekaj - krzyknęłam i zaczęłam wstawać
- Nie zostań - powiedział i podszedł do mnie
- To ja was zostawię samych - powiedziała Dorota i wyszła. Patrzyliśmy się na siebie on podszedł do mnie chciałam coś powiedzieć ale stchórzyłam. On cały czas się na mnie patrzył i nagle poczułam jego usta na moich wargach. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zapomnieliśmy o całym świeci. Nasze języki wirowały tak samo jak motyle w brzuchach. Po miesiącu wypuścili mnie ze szpitala i mogłam cieszyć się swoim chłopakiem i wolnością. Oczywiście znowu musiałam się przeprowadzać z innej kancelarii do starej. Przed wyjściem jedna z sprzątaczek powiedziała mi że tu nik mnie nie lubił tylko udawali bo byłam narzeczoną szefa. Z trudem tego wysłuchałam ale no cóż ...... tak bywa.
Od Autorki : to na razie koniec opowiadań bo skończyły mi się pomysły ale nie martwcie się może z nowu mi najdą ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz