Agata obudziła się następnego dnia w świetny humorze. Wstała, ubrała się, zjadła śniadanie i pojechała do pracy. Weszła do kancelarii i od razu wpadła na Marka. On tylko się uśmiechnął i ruszył przed siebie. Pogadała chwile z Dorotą i poszła do swojego gabinetu. Po południu musiała wyjść do sądu. Wróciła pod wieczór do kancelarii. Nikogo nie było oprócz Marka. Pech chciał, że spotkali się przy biurku Bartka. Przybysz i Dębski wpatrywali się w siebie i coraz bardziej się do siebie przybliżali. Gdy dzieliły ich milimetry Agata uśmiechnęła się. Oddalała bardziej od Marka. Lecz jej oddalanie zamarło gdy Dębski ją i zaczął ją czule całować. Ona oddawała mu się bez żadnych protestów. Kiedy skończyli się całować on złapał ją za rękę.
- Marek poczekaj tylko wezmę torebkę i wrócę do ciebie - powiedziała
- OK - odpowiedział. Po chwili wróciła do niego i wyszli czytaj tego razem przyjechali do jej mieszkania. Niewiele zaczął ją całować Agata odwzajemniła na te pocałunki. Kiedy przestali się całować wyjęła klucz i otworzyła drzwi.
- Wejdziesz - spytała się zagryzając wargę
- Oczywiście - odpowiedział i uśmiechnął się do niej. Kiedy weszli do mieszkania. Agata podeszła do lodówki i wyjęła wino, które dostała kiedyś od niego. nalała do kieliszków i weszła do salonu. Po trzech godzinach zorientowali się, że butelka jest pusta. Wybuchli śmiechem. Po chwili Marek zbliżył się do Agaty i zaczął ją całować. Ona oddawała się bez żadnych protestów. Po sekundzie zaczęła go rozbierać, a on ją. Wylądowali w łóżku robią to o czym marzyli. W ich brzuchach motyle tańczyły dziki taniec. Nad ranem Agata obudziła się pierwsza z mocnym kacem. Wstała i zaczęła robić śniadanie. Następnie wstał Marek i zjedli śniadanie. O 10:00 byli w kancelarii Agata musiała odwołać spotkanie z klientem, ponieważ źle się poczuła. Po godzinie jej przeszło zorientowała się, iż ma rozprawę i po chwili pojechała do sądu. W czasie rozprawy zemdlała sędzia odroczył rozprawę i kiedy karetka się pojawiła pojawił się też i Dębski, który był zaskoczony o czym się dowiedział i natychmiast pojechał za nimi. Kiedy wyszła z gabinetu zaczęła płakać. Szybko zauważył to Marek i podbiegł do niej by ją pocieszyć. Lecz nie dogonił jej, ponieważ mu uciekła. pojechała do kancelarii. Jak torpeda wpadła do Doroty. Ona widząc jej łzy zmartwiła
- Co się stało ? - zapytała. Agata podała jej kartkę
- Masz przeczytaj to - powiedziała. Dorota była zaskoczona
- Gratuluję, a kto jest ojcem dziecka? - zapytała
- Nie wiem - odpowiedziała. W pewnym momencie wpadł Marek. Widzą kartkę wziął ją i zaczął czytać.
- Marek nie czytaj tego - wykrzyknęła, ale było za późno. ON tylko gdy to przeczytał mocno się zdziwił, a po chwili wybiegł. Agata pobiegła za nim i zatrzymała go chwytając za rękę przy drzwiach Marek nie chciał jej znać. Myślał, że go zdradziła. Lecz po chwili wytłumaczyła mu to wszystko. On się ucieszył na tą wieść, że zostanie ojcem. Agata też się z tego cieszyła. Nagle Marek ukląkł i wyjął z marynarki małe pudełko. Otworzył je
- Czy zostaniesz moją żoną ? - zapytał. Agata była zaskoczona.
- Tak oczywiście. - odpowiedziała szybko. Dorota, aż się popłakała ze wzruszenia. Po oświadczynach wpadł komisarz Majewski lecz gdy zobaczył jak Agata i Marek się całują. wycofał się i wyszedł. nikt tego nie zauważył byli zajęci świętem. Na ich ślubie było hucznie i wesoło. Agata była wtedy w drugim miesiącu ciąży. Na razie nie mówiła ojcu o dziecku. O północy były oczepiny. Welon złapała Kaśka (przyjaciółka Agaty). O trzeciej nad ranem wszystko się skończyło. Każdy gość udał się do swojego pokoju w pięknym hotelu (za fundowanym przez prokuraturę). Gdy Marek i Agata weszli do swojego pokoju oddali się namiętnym pocałunkom ściągając z siebie części ubrań. Kiedy doszli do łóżka stali się jednością. Rano zbudziło ich pukanie do pokoju i krzyczenie. Agata ubrała się i poszła zobaczyć co się dzieje. Kiedy otworzyła drzwi zobaczyła Dorotę, która była przerażona.
- Co się dzieje ? - zapytała w tym momencie przyszedł Marek
- Co tu się dzieje ? - zapytał
- Budzę się rano otwieram drzwi i patrze kartka od Jaśka - powiedziała próbując się uspokoić.
- Dorota spokojnie! - uspakajała przyjaciółkę Agata
- Zobacz to od Jaśka ! - krzyknęła Dorota : " Mamo jestem już pełno letni i nie mogę wytrzymać z wami, więc uciekam. Żegnajcie". Kiedy to przeczytali, nie mogli w to uwierzyć.
- Pewnie to głupi żart - powiedział Marek
- Też mi się tak wydaje - powiedziała Agata
-Tak myślicie? - zapytała Dorota
-No pewnie. Po pierwsze nie jest taki głupi, po drugie dziś pierwszy kwietnia - powiedziała ze spokojem Agata
-Ja mu dam popalić - zdenerwowała się Dorota i na jej twarzy pojawił się ból.
-Wszystko w porządku? - spytała szybko Przybysz-Dębska.
-Ja chyba zaczęłam rodzić...-powiedziała Gawron. Nie zdążyła dokończyć, bo Agata wzięła kluczyki, a Marek pobiegł do ich pokoju po Wojtka i pojechali do szpitala. Poród odbył się szybko i bezpiecznie. Dorota urodziła piękna córkę. Nagle Agata poczuła czyjeś ramiona, ale wiedziała kto to.
-Widzę, że zostaliśmy rodzicami - powiedział Marek
-Na razie chrzestnymi, ale już niedługo...-powiedziała Agata
-Wiem, wiem
Kiedy wrócili po dwóch tygodniach do kancelarii, musieli niestety pracować. Po woli Agata z Markiem przygotowywali się na przyjście dziecka. Przybysz-Dębska ograniczała pracę. Pewnego dnia, na sali źle się poczuła i trzeba było odwołać rozprawę. Sędzi Gebell, złapał za komórkę i zadzwonił po pogotowie. Marek tęż był na sali i razem z żoną pojechał na porodówkę. Wszystko odbyło się szybko. Agata urodziła dwie, piękne córki i była szczęśliwa. Oraz żyli bardzo długo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz